Nielegalny hazard na każdym kroku.

CBŚ przeprowadziło gigantyczną obławę na gang działający w całej Polsce. Policja każdego miesiąca przechwytuje dziesiątki nielegalnych automatów do gier. Zgodnie z prawem mogą one być używane tylko w kasynach, tymczasem spotykamy je niemal na każdym rogu. Problemem jest także rosnące uzależnienie od hazardu.

Mamy do czynienia z plagą „jednorękich bandytów”

Najczęściej automaty do gier hazardowych można spotkać w lokalach, które z pozoru nie mają nic wspólnego z hazardem. W ostatnich dniach policja przejęła pokaźną liczbę takich maszyn. Zatrzymano nawet zorganizowaną grupę przestępczą, która trudniła się zarobkiem z takich automatów. W różnego rodzaju lokalach, bez zezwoleń prowadzili przestępczy proceder na terenie niemal całej Polski. W rozbicie gangu zaangażowanych było ponad 150 policjantów Centralnego Biura Śledczego i innych organizacji.

 

Zatrzymane 22 osoby, które pławiły się w luksusie

 

Akcja CBŚ w związku z organizacją przestępczą była przeprowadzona na terenie trzech województw: mazowieckiego, lubelskiego i świętokrzyskiego. Była to prawdziwa obława. We wtorek, 20 marca funkcjonariusze warszawskiego zarządu CBŚ, urzędu celno-skarbowego, policjanci ds. przestępstw gospodarczych, z Komendy Stołecznej Policji w Warszawie, a także mundurowi z Siedlec oraz strażnicy graniczni z nadbużańskiego oddziału w Hrebennem wkroczyli na teren przestępców. Podczas akcji zatrzymano 22 osoby. Wszystkie dowieziono do Prokuratury Okręgowej w Siedlcach. Wśród nich był poszukiwany listem gończym 32-latek, który miał odbyć karę więzienia. Wszyscy usłyszeli zarzuty uczestnictwa w zorganizowanej grupie przestępczej, a także organizowania i prowadzenia nielegalnych gier na automatach oraz prania brudnych pieniędzy.

Tylko w Warszawie i Siedlcach zostały zlikwidowane cztery lokale, w których śledczy ujawnili i zabezpieczyli nielegalne automaty do gier hazardowych. Było tam w sumie 31 takich maszyn, tak zwanych jednorękich bandytów. Oprócz materiałów dowodowych policja znalazła wiele innych cennych rzeczy i mogła przekonać się w jakim bogactwie żyją członkowie grupy przestępczej. Funkcjonariusze przeszukali bowiem mieszkania podejrzanych, gdzie na poczet przyszłych grzywien, które z pewnością zostaną zasądzone, mundurowi zabezpieczyli pieniądze, luksusowe samochody i zegarki. Spośród zatrzymanych członków gangu, 20 osób zostało objętych dozorem policyjnym, zakazem kontaktowania się z pozostałymi, a także zakazem opuszczania kraju. Natomiast wobec dwóch mężczyzn zastosowano tymczasowe aresztowanie.

Nie było to pierwsze tego typu uderzenie w hazard warszawskiego CBŚ i Krajowej Administracji Skarbowej, jednak jedno z większych. W tej sprawie, śledczy postawili zarzuty łącznie 45 osobom. Oprócz przeprowadzonej obławy, policjanci zabezpieczyli razem ponad 350 automatów. Akcja wymierzona w nielegalny hazard zakończyła się sukcesem, ale to jeszcze nie koniec policyjnych ustaleń. Możliwe, że w tym samym śledztwie będą kolejni zatrzymani. Szykuje się więc proces z kilkudziesięcioma przestępcami na ławie oskarżonych.

 

Prymitywne miejsca przyciągają amatorów łatwych pieniędzy

 

Okazuje się, że nie trzeba mieć nawet lokalu, żeby na „jednorękich bandytach” zarabiać krocie. I nie chodzi o wygrane z automatu, a o zarobek na innych osobach, które regularnie pozostawiały tam swoje pieniądze, przegrywając kolejne sumy. Należy wiedzieć, że na automacie zarabia jedynie jego właściciel. Taka sytuacja miała miejsce pod koniec 2015 roku w Krakowie, gdzie policja zlikwidowała taką „jaskinię” hazardu w jednym z osiedlowych garaży. Miejsce nie potrzebowało nawet reklamy, bo chętnych nigdy nie brakowało. Taki sposób na zarobek wymyślił sobie jeden z mieszkańców krakowskiej dzielnicy Prądnik Biały. Całkowicie zaadaptował swój garaż do potrzeb hazardu. W pomieszczeniu stały tylko maszyny do gier i krzesła dla graczy. Kiedy policja wpadła na trop tego nielegalnego punktu, odkryła, że miejsce cieszy się niezwykłym zainteresowaniem. Wstęp był tylko dla wybrańców, czyli „wtajemniczonych” osób z polecenia przez znajomych. W ten sposób organizator całego procederu chciał się chronić przed konsekwencjami. Kiedy wkroczyła tam policja, było kilku grających i kobieta, która zajmowała się obsługą automatów – jak w prawdziwym salonie. Wszystkie bezprawnie zainstalowane urządzenia zostały zabezpieczone.

 

Za prowadzenie tego typu działalności grozi nawet do 3 lat więzienia, a także wysokie grzywny. Przekonał się o tym organizator nielegalnych gier, tym razem w Jeleniej Górze. To kolejna akcja policji z ostatnich kilku dni. 25 marca funkcjonariusze wraz z wałbrzyskimi celnikami zarekwirowali trzy automaty o wartości 36 tysięcy złotych. Natomiast straty Skarbu Państwa z tego tytułu to aż około 300 tysięcy złotych. Trwa śledztwo i wyjaśniane są właśnie dokładne okoliczności. Pewnym jest, że właściciel stanie przed sądem. W ubiegłym roku wprowadzono w życie nowelizację ustawy o grach hazardowych, która zaostrza kary. Odpowiedzialność poniesie nie tylko właściciel automatów, ale także właściciel lokalu, w których się znajdują (który może być wynajmowany). Obu grozi w takiej sytuacji grzywna w wysokości 100 tysięcy złotych, a także kara do trzech lat więzienia.

 

Uzależnieni od ryzyka

Uzależnionych od hazardu można znaleźć na każdym osiedlu. Czasami to sąsiad, znajomy, innym razem to osoba najbliższa, jak mąż, czy dziecko. Choć nie są prowadzone oficjalne statystyki, pewne jest, że salony gier nie cierpią na brak klienteli. Powstaje ich coraz więcej, a popyt nie maleje. Jednym z miast, gdzie maszyny do gier powstają jak grzyby po deszczu jest Stargard.

Środek tygodnia, ósma rano. Pod jednym ze stargardzkich salonów gier spotykamy około pięćdziesięcioletniego mężczyznę. Mimo że jest ranek, wraca z pełnej emocji rozgrywki. Nie chce rozmawiać, jest wyraźnie zdenerwowany. Na pytanie, czy często gra, odpowiada:

– Zajmijcie się swoimi sprawami.

W podobnym nastroju jest młody stargardzianin, który chwilę później wychodzi z salonu.

– Czasami sobie zagram, a co, nie można? Każdy ma jakąś rozrywkę.

Nie chcieli powiedzieć ile kosztowała ich ta rozrywka dzisiejszego dnia. Natomiast pewne jest, że raczej ich nie zrelaksowała i nie poprawiła im humoru.

Grają mimo problemów

Kim bywają klienci salonów gier w Stargardzie? Osoba pracująca w jednym z takich miejsc mówi, że nie ma na to reguły. Grają zarówno ludzie, którzy mają pieniądze, jak i ci, którzy ich nie mają – bardziej ubodzy, którzy na co dzień żyją skromnie, pobierając najniższe pensje. Ci drudzy, jeśli grają nałogowo, w szybkim tempie doprowadzają swoje rodziny do finansowej ruiny.

O uzależnieniu od hazardu możemy mówić wówczas, kiedy jego uprawianie powoduje różnego rodzaju życiowe problemy, a osoba dotknięta tym uzależnieniem, pomimo tych problemów – nie przestaje grać. Jest to tak zwany patologiczny hazard. Osoby te grają, nie umiejąc przestać. Tracą kontrolę już nie tylko nad wydawanymi pieniędzmi, ale i nad swoim życiem. Uzależnienie od hazardu zostało wpisane jako zaburzenie psychiczne do Międzynarodowej Statystycznej Klasyfikacji Chorób i Problemów Zdrowotnych pod koniec lat dziewięćdziesiątych.

Dlaczego nie potrafią przestać?

Specjaliści zajmujący się uzależnieniem od hazardu są zgodni – siłą napędową patologicznego hazardu jest potrzeba przeżywania silnego napięcia, jakie pojawia się podczas gry. Wygrana zwiększa poczucie mocy i popycha do dalszej gry. Przegrana natomiast powoduje spadek szacunku do siebie i zmniejsza poczucie kontroli. Niejednokrotnie też po przegranej pojawia się żądza odzyskania straty. Uzależniony poszukuje więc komfortu psychicznego w kolejnych grach. Paradoksalne jest to, że wielu hazardzistów nie jest zmartwionych przegraną, bo ta zmusza ich do odgrywania się i pozwala na dalszą grę, a tym samym umożliwia dalsze przeżywanie napięcia. W efekcie osoba grająca, niezależnie od stanu swojego portfela, nie jest w stanie przerwać gry, bez względu na konsekwencje. Granie do momentu, kiedy skończą się pieniądze, czyli przegrana, która ostatecznie odrywa od gry, pogłębia tylko negatywne uczucia do samego siebie.

Jednoręcy bandyci w Stargardzie

W Stargardzie, miejsc, gdzie można zagrać na tzw. jednorękim bandycie jest kilkadziesiąt. Według oficjalnych danych to ponad 30 lokali. Natomiast liczba ta wciąż się zmienia, bo w wielu miejscach automaty do gier funkcjonują nielegalnie. Obecnie takie rozrywki oferują nawet bary z fast foodem.

Na jednej z sesji stargardzkiej Rady Miejskiej poruszono temat profilaktyki uzależnienia od hazardu. Zdaniem niektórych radnych program profilaktyczny opłacany z budżetu, obejmujący walkę z uzależnieniami od alkoholu i narkotyków nie jest wystarczający. Uważają, że powinno rozszerzyć się zagadnienia uzależnień właśnie o hazard. Wówczas wskazano na pewną zależność, że nałogi są ze sobą często powiązane, ponieważ tam, gdzie są gry, często można kupić amfetaminę. Ta, jak wiadomo silnie pobudza i niweluje stres związany z tym, że ktoś przegrał pieniądze. Wystarczy przejść się wieczorem w okolice salonów gier i widać jaka jest skala problemu. Ponadto osoby, które tam przychodzą, często zachowują się po prostu źle i sąsiedztwo takich miejsc przeszkadza mieszkańcom miasta.

 

Pokazywać, a nie zakazywać

Największy problem to jednak rosnąca liczba uzależnionych, wśród których dużą część stanowią młodzi ludzie. To do nich w głównej mierze trzeba kierować profilaktykę, aby zapobiegać graniu na automatach i próbować wpływać na młodzież. Jednak, jak wskazuje jedna z radnych, w tym przypadku nie sprawdzą się pogadanki. Z młodymi ludźmi nie da się postępować na zasadzie zakazów. Obecny program profilaktyki uzależnień nie działa skutecznie na młodzież.

Zamiast tego mogłyby się odbywać spotkania młodzieży z osobami, które wyszły z uzależnienia i które mogą podzielić się swoją historią. Tego typu spotkanie organizowało kilka lat temu Starostwo Powiatowe. Warto wziąć pod uwagę zachodni model profilaktyki – zabieranie uczniów do ośrodków dla uzależnionych, gdzie mogą spotkać podobne do siebie, młode osoby w szponach nałogu i na własne oczy przekonać się jak to wygląda.

Dobry biznes rujnuje życie

Obecnie trafiające do budżetu miasta pieniądze z koncesji na alkohol, zgodnie z prawem są wydawane na profilaktykę i walkę z alkoholizmem. Jednak czy pomijanie hazardu jest właściwe? Należałoby najpierw jednak znaleźć źródło finansowania zajęć profilaktycznych dla młodzieży.

Tymczasem policja regularnie walczy z nielegalnymi automatami do gier, które powstają jak grzyby po deszczu. Na miejsce zarekwirowanych, pojawiają się nowe. Interes się opłaca, bo szacuje się, że jeden automat może dać zysk rzędu kilkunastu tysięcy złotych miesięcznie. Właścicieli lokali nie zrażają więc nawet wysokie grzywny, które są niewspółmierne do osiąganych zysków.

W województwie zachodniopomorskim terapię uzależnienia od hazardu można podjąć w dwóch ośrodkach – w Ośrodku Terapii Uzależnień w Szczecinie i Wojewódzkim Ośrodku Terapii Uzależnienia od Alkoholu i Współuzależnienia w Stanominie (gmina Białogard).

18 thoughts on “Nielegalny hazard na każdym kroku.”

  1. Hm to znaczy że jeżeli taki automat do gry stoi w normalnym sklepie to jest niezgodne z prawem? Heh ciekawe czy wie o tym właściciel sklepu na osiedlu obok. Chociaż tylko raj widziałąm, żeby ktoś na niej grał, ale jednak.

  2. Taki proceder powinien być tępiony, bo jest to bezprawne okradanie często biednych ludzi. A ludzi uzależniają się od hazardu tak jak np. od narkotyków czy alkoholu i wymagają długoletniego leczenia, bo ich życie staje się koszmarem.

  3. Dokładnie, na każdym kroku jakiś salon gier, nie da się tego już ogarnąć. Na każdym osiedlu jakieś śmieszne gierki, to już jest żałosne. Trzeba z tym skończyć i to szybko.

  4. U mnie w małym miasteczku, właściwie wiosce były takie DWA a’la salony, tzn. oczywiście puste sale i wstawione tam automaty do gier. Po paru miesiącach musieli zamknąć bo izba celna sprzątnęła nielegalny sprzęt.

  5. Po pierwsze, to rzeczywiście plaga te automaty. A co najgorsze, to zadłużają się tam ubodzy ludzie po przejściach, którym ledwie starcza do pierwszego i wydają tam pieniądze!

  6. w miejsce jednych maszyn stają następne, bo właściciele lokali płacą za nie na czarnym rynku. Teraz na szczęście kary sięgają nawet 100 tysięcy, więc może przestaną tak „zarabiać”.

  7. To wręcz powinno być karalne, jeśli ktoś nic sobie nie robi z zakazu i tego, że z jego „lokalu” zarekwirowano nielegalne maszyny. Bo taki biznesmen chce kręcić lody dalej.

  8. Nie jest tajemnicą, że tak zwane dziuple z grami powstają w biednych dzielnicach. Tam mami się ludzi ktorzy zarabiają najniższą krajową, żeby spróbowali swojego szczęścia. Żal ich.

  9. To jest tak skonstruowane, te całe automaty, że tam się nie da wygrać. Raz na jakiś czas sypną parę groszy, żeby głupek uwierzył, że się da i żeby wrzucał kolejne pieniążki…

  10. wrzucasz monety i tak coraz więcej i więcej, w końcu idziesz rozmienić i w ten sposob można wywalić w błoto całą wypłatę. Ludzie, nie dajcie się nabrać na te automaty, to bzdura.

  11. co z tego, że policja zarekwiruje delikwentowi sprzęt, jak on zaraz wyszuka w necie nowy i sobie sprawi następną maszynę, bo już chętni klienci pukają i dopominają się gry.

  12. Ciężko jest dopiero wtedy jak ktoś z członków twojej rodzinie wpadnie w nałóg takiego grania. Wtedy nie ma nic, pieniędzy, życia, a nawet zostajesz okradziony z ostatniej złotówki.

  13. Nie wiem jak to się ma do rzeczywistości, bo u mnie na osiedlu nadal funkcjonuje taka klitka, gdzie przychodzi się grać. Ani to kasyno, ani salon gier. Po prostu rzeźnia pieniędzy.

  14. Aż się wierzyć nie chce, że wciąż takie nielegalne miejsca istnieją. Że komuś chce się ryzykować. To jest dorabianie się na biednych ludziach i wpędzanie ich w szpony nałogu, jakim jest hazard…

  15. Może zmądrzeją, jak ktoś z nich dostanie 100 tysięcy kary. Wtedy ich wygrane skoszone z ludzi pójdzie im w pięty. Żal tych, co dają się nabierać na taką „tanią” rozrywkę…

  16. Pamiętam, że raz zagrałam na takiej maszynie, znajomi którzy byli ze mną grali bez opamiętania. Szli rozmieniać drobne i grali dalej. Ja zrezygnowałam, ale widziałam jaką fascynację to budzi. Obłęd.

  17. Ci ludzie wzbogacają się kosztem często normalnego życia ich klientów. To jest niemoralne i to tak, jakby namawiać kogoś do zażycia narkotyków. Widzę tu analogię, bo to też nałóg i to straszny.

  18. Trzeba dalej z tym walczyc, do upadłego, aż komuś odechce się otwierania takich „przybytków” bo będzie wiedział z czym się to wiąże. za mało jest to rozgłaszane i przyda się więcej ostrzeżeń, zwłaszcza o karach!

Odpowiedz na „koleżankaAnuluj pisanie odpowiedzi