Wybuch w kamiennicy w Poznaniu

Opis działań prokuratury i policji w sprawie niedzielnego wybuchu w kamiennicy w Poznaniu. Odkryto nowe fakty. Czy wybuch był tuszowaniem morderstwa? Co ma wspólnego wypadek grogowy z stycznia z tą katastrofą?

Prokuratura Okręgowa w Poznaniu ujawniła nowe fakty dotyczące wybuchu w kamiennicy przy ulicy 28 Czerwca. Otóż, na ciele jednej z pięciu ofiar śmiertelnych, biegli odnaleźli ślady, które jednoznacznie określili jako obrażenia w wyniku ingerencji osób trzecich. Tak więc istnieje prawdopodobieństwo, że wybuch w kamienicy był próbą zatuszowania morderstwa.

Przypomnijmy, do wybuchu doszło 4 marca. W wyniku niego zginęło 5 osób, a 21 zostało rannych. Prokuratura potwierdza, że doszło do morderstwa. Jedna z ofiar została odnaleziona bez głowy z licznymi ranami kłutymi. Z nagrań monitoringu wynika, że do eksplozji doszło w jednym z mieszkań na pierwszym piętrze. Mieszkała tam kobieta z synem. Jednocześnie prowadziła ona salon kosmetyczny na parterze.

Mąż kobiety wyjeżdżał za granicę do pracy. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że para była w trakcie rozwodu. Kobieta chciała ułożyć sobie życie z innym mężczyzną za granicą, a mąż ofiary nie chciał do tego dopuścić. Rzucił się na kobietę z nożem, zamordował ją, odciął jej głowę,a potem dla zatarcia śladów doprowadził do wybuchu gazu.

Są to jednak informacje niepotwierdzone. Śledczy czekają na wynik sekcji zwłok celem ustalenia czy eksplozja była bezpośrednią przyczyną ich śmierci. Przeprowadzane są cały czas przesłuchania pokrzywdzonych i świadków. Na miejscu zdarzenia pracują nieustająco biegli. Na tym etapie trudno określić, kto jest sprawcą wybuchu lub ewentualnego morderstwa.

Dotarliśmy też do dodatkowych informacji. Otóż Tomasz J., któremu nieoficjalnie przypisuje się sadystyczne morderstwo żony oraz wysadzenie kamiennicy, 1 stycznia tego roku miał poważny wypadek na drodze z Plewisk do Gołusek. Tomasz J. prowadził auto z dużą prędkością i stracił kontrolę nad pojazdem. Przód auta został doszczętnie zniszczony. Oprócz Tomasza J. w wypadku ranny został jego syn. Winowajca rozbił jedynie nos natomiast jego syn trafił do szpitala z ciężkimi obrażeniami i przebywa tam do chwili obecnej. Żona obwiniała go za ten wypadek, twierdząc wielokrotnie w rozmowach ze znajomymi, że chciał zabić ich syna. Zdarzenie nastąpiło miesiąc po tym, jak Tomasz J. dowiedział się o tym, że żona chce się z nim rozwieść.

Wybuch kamiennicy i podejrzenia, które zostały rzucone na Tomasza J. Spowodowały, że policja przygląda się po raz ponowny dowodom i śladom z miejsca styczniowego wypadku. Może on potwierdzać wersję wydarzeń żony.

Śledczy prowadzący sprawę wybuchu na Poznańskim Dębcu czekają na przesłuchanie Tomasza J., ponieważ został on poparzony w wybuchu kamiennicy i przebywa w chwili obecnej w szpitalu. O dalszych postępowaniach i informacjach dotyczących śledztwa będziemy informować w następnych dniach, gdyż sprawa jak widać jest rozwojowa.

3 thoughts on “Wybuch w kamiennicy w Poznaniu”

  1. Wydarzyła się wielka tragedia, ludzie stracili bliskich, dorobek życia … a trolle antykościelne i antyrządowe hejtują i spamują ile wlezie… Opamiętajcie się, ja rozumiem że hejt to wasza praca, są jednak pewne granice których NIE MOŻNA przekraczać… w pewnych sytuacjach trzeba być CZŁOWIEKIEM! bez względu na preferencje światopoglądowe i polityczne .

  2. Naiwnie właśnie myślałam, ze parafia zaopiekuje się poszkodowanymi. Ale to nie jest w zwyczaju. Owieczki są na opiece państwa, bo grosz kościelny idzie na inne cele.

  3. Straszna tragedia dla ludzi, którzy mieszkali w tej kamienicy. A dla mnie osobiście również, ponieważ wśród pięciu ofiar śmiertelnych tej tragedii jest osoba z mojej dalszej rodziny… No cóż, bardzo współczuję rodzinom, które dotknęła ta tragedia, bo nikt nie chciałby zginąć w taki sposób.

Dodaj komentarz