Londyn wprowadził ULEZ. Darmowy wjazd do centrum tylko autami elektrycznymi

Londyn wprowadził ULEZ. Darmowy wjazd do centrum tylko autami elektrycznymi

Czerwiec 14, 2019 0 przez Prezydent Portalu

Europejskie metropolie próbują radzić sobie z zanieczyszczeniem powietrza na różne sposoby. Odgórne restrykcje dotyczące norm emisyjności pojazdów, nakładane na producentów samochodów (np. normy Euro 6) to za mało. Smog i niebezpieczne związki unoszące się w powietrzu wciąż pozostają problemem. Władze Londynu postanowiły więc wdrożyć bardziej radykalne rozwiązanie – powołano do życia Strefę Ultra Niskiej Emisji, która zdecydowanie utrudni codzienne funkcjonowanie w mieście właścicielom diesli czy starszych samochodów benzynowych. W jaki sposób?

Londyn wprowadził ULEZ. Darmowy wjazd do centrum tylko autami elektrycznymi

Londyn już od dłuższego czasu jest jednym z pionierów wśród miast w zakresie wprowadzania regulacji na rzecz ograniczenia emisji spalin. Po raz pierwszy miasto wprowadziło opłaty za wjazd do centrum już w lutym 2003 roku. Dziś stolica Wielkiej Brytanii dysponuje jedną z największych stref płatnego transportu na świecie. Włodarze, biorąc pod uwagę intensywność ruchu kołowego w mieście, postanowili jednak pójść o krok dalej i wprowadzić kolejne obostrzenia. Jednym z ostatnich jest ULEZ (ang. Ultra Low Emission Zone), czyli pierwsza na świecie Strefa Ultra Niskiej Emisji. Co to konkretnie oznacza? Ograniczenie jest oparte przede wszystkim na opłatach za wjazd do centrum miasta – zostaną one podniesione do takiego poziomu, aby móc efektywnie eliminować z ruchu przede wszystkim pojazdy starszego typu, które w szczególny sposób przyczyniają się do potęgowania zanieczyszczeń powietrza.

ULEZ dotyczy przede wszystkim czterech typów pojazdów – motocykli wyprodukowanych przed 2007 rokiem (norma Euro 3), samochodów z silnikami benzynowymi wyprodukowanych przed 2006 rokiem (norma Euro 4), samochodów z silnikami diesla wyprodukowanych przed 2015 rokiem (norma Euro 6) oraz samochodów ciężarowych powyżej 3,5 tony wyprodukowanych przed 2014 rokiem (norma Euro 6). Właściciele pierwszych trzech typów pojazdów za każdą dobę obecności w centrum Londynu będą musieli zapłacić 12,5 funta (około 62 złote). W przypadku ciężarówek opłata ta wzrośnie do astronomicznych 100 funtów (blisko 500 złotych)! Obostrzenie jest o tyle znaczące, że obejmuje, jak widać, również pojazdy relatywnie nowe – zaledwie cztero- lub pięcio-letnie diesle.

Opłaty za wjazd to jeden ze stymulantów zakupów elektryków

Oczywiście na opłatach wynikających z ULEZ wydatki kierowców w Londynie się nie kończą. Dodatkowo muszą oni wnosić opłatę standardową, która wynosi 11,5 funta dziennie. Możliwość poruszania się po centrum miasta przez 24 godziny została zatem wyceniona przez włodarzy Londynu, w przeliczeniu, na 57 złotych! Oczywiście właściciele pojazdów mogą starać się o zwolnienie z tej opłaty. To jednak jest możliwe tak naprawdę w jednym przypadku – gdy kierowca porusza się samochodem zeroemisyjnym. Wprowadzenie opłat ma tym samym stać się jednym ze stymulantów zakupu samochodów elektrycznych.

Czy Londyńczycy rzeczywiście będą od teraz bardziej zainteresowani zakupem elektryków? Niewykluczone. Nietrudno wyliczyć, że kierowca, który przez 21 dni w skali miesiąca musi poruszać się po centrum, wyda (tylko na opłatę podstawową) 2898 funtów, czyli 14 374 złote! Jeżeli doliczyć do tego wydatki związane z ULEZ, możemy mówić o sumie blisko 29 tysięcy złotych. A to już kwota na tyle wysoka, że w skali roku, maksymalnie dwóch, jest ona w stanie zniwelować różnicę w koszcie zakupu występującą między samochodem o napędzie konwencjonalnym i elektrycznym.

ULEZ zaczyna się w Londynie, ale z pewnością tam nie kończy…

Strefa Ultra Niskiej Emisji, zlokalizowana w Londynie, jest bez wątpienia początkiem trendu, który już wkrótce może pojawić się również w innych miastach Europy. A w tej perspektywie ogromnego znaczenia nabierają dwie inne tendencje.

Pierwszą z nich jest stopniowe przestawianie się producentów na produkcję elektromobilną i coraz większe inwestycje w tym zakresie (np. badania nad wydajniejszymi akumulatorami). Druga dotyczy mody zakupowej wśród kierowców. Mając na uwadze konieczność ograniczania emisji szkodliwych związków i bariery w postaci opłat za wjazd do miast, z pewnością zaczną oni stopniowo przesiadać się do e-aut. Proces ten może jednak wymagać czasu, gdyż jak mówi popularne powiedzenie – „przyzwyczajenie jest drugą naturą człowieka”, a kierowcy, nawet w Wielkiej Brytanii wciąż jeszcze są na etapie przyzwyczajania się do uwzględniania elektryków podczas podejmowania decyzji zakupowych.

Opisane powyżej zmiany to doskonałe wieści – jesteśmy bowiem bez wątpienia świadkami ważnego przełomu w dziedzinie motoryzacji – każdego roku pojawia się coraz większa liczba ciekawych, innowacyjnych modeli. To również ekscytujący czas dla producentów, zwłaszcza tych nowych, wchodzących na rynek moto. Po latach dominacji wielkich koncernów, branżę podbijają nowe firmy, jak Tesla. Również na polskim podwórku zbliża się debiut. A wszystko za sprawą kompaktowego samochodu elektrycznego, który będzie produkowany przez ElectroMobility Poland. Według zapowiedzi, elektryk polskiej produkcji ma wyjechać na drogi już w 2023 r. i należeć do segmentu kompaktowego. Pozostaje liczyć na to, że wraz z powstaniem rodzimej marki, Polacy będą chętniej spoglądać w kierunku samochodów zeroemisyjnych.