Walcz Marysiu, walcz! Diagnoza jak wyrok.

Walcz Marysiu, walcz! Diagnoza jak wyrok

Walcz Marysiu, walcz! Diagnoza jak wyrok. Według badania histopatologicznego, jakie miała przeprowadzona Marysia wykazało, że to rdzeniak zarodkowy (medulloblastoma anaplastyczna) – nowotwór o wysokim stopniu złośliwości. Jak postępowałą choroba? Od czego się tak naprawdę zaczęła? Zapraszam do przeczytania artykułu na temat tej poruszającej historii Marysi.

Walcz Marysiu, walcz!

Marysia jest śliczną małą dziewczynką. Jednak niestety nie miała tyle szczęścia co inne dzieci. Już teraz jako mała dziewczynka nie ma możliwości zabawy, nie może również poznawać jak piękny jest świat i co najgorsze nie może korzystać z uroków dzieciństwa, co dla dziecka jest naprawdę bardzo ważne. Ta mała dziewczynka, która ma zaledwie 2,5-roczku muszy walczyć z tak okropną chorobą, jaką jest złośliwy nowotwór. Sytuacja ta przytłacza nie tylko Marysię, ale również wszystkich jej bliskich.
Rodzice małej Marysi są załamani mówią, że Marysia umiera na ich oczach, a nawet na ich rękach. Codziennie widzą jak choroba postępuje, jak niezwykle nowotwór ten jest złośliwy i niszczy ciało ich córeczki. Dodają, że z dnia na dzień choroba po kawałku odbiera im Marysię. Rodzice Marysi podkreślają, że Marysia ma Guza mózgu, który jest wręcz potworem, z dnia na dzień zabiera siły małej Marysi, z dnia na dzień jest coraz to mniej w niej życia. Dodają także że codziennie patrzą na Marysię, że codziennie są przy niej, patrzą w oczy córeczki i doskonale sobie zdają sprawę z tego, że muszą zrobić dosłownie mówiąc wszystko, aby jej pomóc, chcą ją uratować. Nie wyobrażają sobie w ogóle, że może mieć w ogóle taki dzień, że ich córeczka odejdzie, że ten dzień będzie miał po prostu koniec. Nie biorą nawet pod uwagę, tego, że przyjdzie taki dzień, że przyjdzie do nich lekarz i powie im, że muszą się pożegnać ze swoją córeczką. Według badania histopatologicznego, jakie miała przeprowadzona Marysia wykazało, że to rdzeniak zarodkowy (medulloblastoma anaplastyczna) – nowotwór o wysokim stopniu złośliwości. To właśnie od tamtego momentu, kiedy został on wykryty zaczęła się walka zarówno o zdrowie, jak i życie malutkiej mieszkanki Świdnika.

Diagnoza jak wyrok.
Cały ten horror, jaki przechodzi zarówno Marysia, jak i jej rodzice w kwietniu. Zaczęło się od zwykłej dolegliwości, Marysię zaczął boleć brzuszek. Ból brzucha u małej Marysi skutkował tym, że była ona bardzo często, markotna, nie miała w sobie energii, dodatkowo często pokazywała rączką, gdzie boli. Oczywiście rodzice nie bagatelizowali tych objawów, dlatego też pojechali rodzice z Marysią do pediatry, jednak mimo wizyty nic nie wykryto. Rodzice zadecydowali, że zapiszą małą Marysię do gastrologa. Po tej wizycie u gastrologa została już postawiona diagnoza i brzmiała ona refluks żołądka. Rodzice Marysi otrzymali różnego rodzaju zaleceń, między innymi otrzymali receptę na syrop, oczywiście wykupili ten syrop i pojechali do domu. Niestety nikomu nie przyszło do głowy, że przyczyna może tkwić w główce dziewczynki i że to właśnie tam należy szukać choroby. Guz, który znajdywał się w głowie Marysi niestety nie cofał się i nie pomniejszał, ale cały czas był coraz to większy. Bardzo źle to skutkowało, ponieważ guz postępował, ból narastał, Marysia z dnia na dzień czuła się coraz gorzej. Rodzice byli coraz to bardziej zaniepokojeni stanem swojej córeczki, dlatego też cały czas jeździli po lekarzach. Marysia otrzymała skierowanie na szczegółowe badania neurologiczne. Ten czas w bólu i cierpieniu trwa cały czas po dzisiaj, ponieważ Marysia cały czas leży w szpitalu. Guz mózgu został wykryty, lekarze od razu zadecydowali, że niezbędna jest operacja. Rodzice Marysi, podkreślają, że doskonale pamiętają, kiedy to Marysia została zabrana na blok operacyjny a oni zostali całkowicie sami na szpitalnym korytarzu, na którym przepełniała ich pustka i niesamowity strach o swoją córeczkę Marysię. Operacja ta była bardzo długa, podczas której lekarzom udało się wyciąć większość guza. Niestety nie udało się całkowicie wyciąć guza, ponieważ zostały dwa 3-milimetrowe punkty na pniu mózgu.

Kolejnym ciosem, jaki się okazał nie tylko dla rodziców, ale również dla Marysi było to, że guz Marysi to nowotwór o wysokim poziomie złośliwości, ze skłonnością do przerzutów. Rodzice Marysi byli tą informacją przerażeni, czuli, że ich dziecko odchodzi. Rodzice Marysi dodają również, że a małej główce swojej córeczki codziennie widzą długą bliznę. Marysia leży na małym szpitalnym łóżeczku w jednej z sal oddziału onkologii. Dziewczynka jest niesamowicie blada, leży już z ostatnimi resztkami sił, choroba ją naprawdę wykańcza. Po operacji przeszła 2 cykle chemioterapii. Rodzice nie odstępują łóżka córeczki, przebywają w szpitalu przy łóżku Marysi całe dnie. Marysia jest przewożona do różnych miejsc, dlatego też rodzice Marysi raz są na oddziale intensywnej terapii, następnie na onkologii, a później znów intensywna terapia i tak na zmianę.

Marysia jest wprowadzana w stan śpiączki farmakologicznej. Guz ten cały czas niekorzystnie wpływa na stan Marysi, ponieważ pojawiają się przez niego problemy neurologiczne. Do tych problemów neurologicznych zaliczają się drgawki, czasem traci wzrok, a także pojawiają się problemy z oddychaniem. Rodzice Marysi są załamani całą sytuacją dodają również, że cierpienie własnego dziecka boli tak mocno, że twoje serce rozpada się na kawałki” – napisali rodzice Marysi na stronie siepomaga.pl.

Okazało się, że jedyną szansą dla Marysi jest znalezienie się w klinice w Rzymie, na oddziale neuroonkologicznym. Klinika ta jest wyspecjalizowana w leczeniu tego rodzaju nowotworów. Niestety wyjazd do tej kliniki jest bardzo kosztowny i rodziców nie stać by zapłacić takie pieniądze. Kwota ta wynosi 400 tysiące złotych. Udało się rozpocząć zbiórkę pieniędzy a pomocą strony fundacji siepomaga.pl. Tysiące osób poruszyła tragedia Marysi. Udało się również zorganizować zbiórkę na leczenie Marysi we Włoszech, ruszyła ona w ubiegły poniedziałek 1 października, a już następnego dnia, po południu udało się zebrać potrzebną sumę. Aż 17 tysięcy osób wsparło akcję. Mimo tego, że zbiórka dobiegła końca, Marysia nadal będzie potrzebowała pomocy między innymi na bardzo długą i intensywną rehabilitację.

Każdy, kto chciałby pomóc Marysi może przekazać dowolną kwotę na podany niżej numer konta: Fundacja dobroczynność.com, al. Niepodległości 245/1, 02-611 Warszawa, numer konta 39 1050 1025 1000 0090 3007 7714, tytuł wpłaty „Dla Marysi Szlązak”.

 

 

Artykuł powstał dzięki portalowi ale Mama
 

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o