Spada ilość nowych mieszkań

Spada ilość nowych mieszkań

Boom mieszkaniowy nadal trwa, choć można zauważyć dość mocny spadek w przypadku niektórych miast. Poszczególni deweloperzy nie odnoszą już tak spektakularnych sukcesów, całość wypada zatem nieco gorzej niż przed rokiem w wielu dużych miastach. Więcej sprzedanych nieruchomości w I półroczu 2018 roku zanotowały m.in. Warszawa, Wrocław i Poznań; ale mniej aż 10 miast wojewódzkich.

 

Z danych GUS wynika, że wieszczenie końca deweloperskiej prosperity ma swoje uzasadnienie. Ilość nowych mieszkań wciąż się zwiększa, ale już w niewielu aglomeracjach. Dane prezentują się następująco:

Spada ilość nowych mieszkań

Dane na podstawie GUS. Żródło: www.rynekpierwotny.pl

Jak widać, ilość mieszkań oddanych do użytku w pierwszej połowie 2018 roku w wielu miastach jest znacznie niższa niż w analogicznym okresie 2017 roku. Spadek ten zanotowano aż w 10 miastach wojewódzkich. Na szczególną uwagę zasługuje tu Zielona Góra – ilość zmniejszyła się tu aż o 58,7%. Znaczące spadki (ok. 30%) zaliczyły też takie miasta, jak Białystok, Katowice, Olsztyn i Toruń.

Warto dodać, że w niektórych przypadkach zmalała ilość oddanych mieszkań na sprzedaż lub wynajem na rzecz tych wybudowanych na cele indywidualne. Tak się stało chociażby w stolicy Małopolski – wzrost w budownictwie indywidualnym wyniósł aż o 28,5%. Spadła zatem ilość mieszkań wybudowanych przez deweloperów. Spadek ten zauważalny jest w wielu innych miastach wojewódzkich. Tam, gdzie deweloperzy są odpowiedzialni za budowę większości mieszkań, ich kondycja bardzo mocno wpływa na rynek nieruchomości. A ponieważ wielu z nich zdecydowało się obniżyć ilość inwestycji, automatycznie przełożyło się to na spadek ogólnej ilości M oddanych do użytku.

W przeciwieństwie do Krakowa, ilość wydanych pozwoleń na budowę ograniczono w Warszawie (o 8,7%). Nie przeszkodziło to stolicy zakończyć pierwsze półrocze z ok. 26% wzrostem ilości nowych nieruchomości. W przypadku wzrostów prawdziwy boom na mieszkania nastąpił w Gorzowie Wielkopolskim. I choć trudno porównywać tak niewielką ilość mieszkań chociażby do Krakowa czy Łodzi, w samej stolicy Lubuskiego to nie lada wydarzenie. Ponad 300% więcej nowych nieruchomości oznacza chociażby wzrost popytu na nieruchomości w tym rejonie.

Spadek ilości to nie spadek cen

Niestety choć wiele osób marzy o obniżce cen nieruchomości, te nie zamierzają spadać. Nieliczne wahania nie mają nic wspólnego z całościową obniżką wartości nieruchomości. Z danych GUS wynika, że ogółem ceny te utrzymują się na podobnym poziomie lub nieznacznie wzrastają. Najdrożej jest w Warszawie (ok. 8 000 zł za M z rynku pierwotnego), następnie w Krakowie (ok. 7 200 zł/mkw.) i Gdańsku (ok. 7 000 zł/mkw.). Zaskakuje wysoka pozycja Gdyni (ok. 7 200 zł/mkw.). W pozostałych miastach wojewódzkich ceny plasują się na podobnym poziomie, co w 2017 roku. Niemniej nie należy spodziewać się ich szybkiej obniżki. Nawet jeśli ilość mieszkań oddanych do użytku będzie spadać, popyt na nie wciąż utrzymuje się na wysokim poziomie. To oznacza, że chętnych na jedno M będzie coraz więcej, a co się z tym wiąże – wartości nieruchomości będą się zwiększać.

Opracowanie artykułu: rynekpierwotny.pl

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o